Jak powszechnym zjawiskiem jest kłamstwo podczas wywiadów? Czy są akceptowalne niektóre kłamstwa? Czy można określić typologie kłamców? Które sygnały podczas wywiadów powinny wzmagać czujność prowadzących?
„Ja nigdy nie kłamię, ale nikt nie zmusi mnie do mówienia prawdy.”
Charles de Talleyrand.
Kłamstwo wbrew powszechnej opinii ma długie nogi. Inne powiedzenie mówi, że nie ma zbrodni doskonałej. Jednak mamy co do tego wątpliwości zagłębiając się np. w statystyki niewykrytych zabójstw i morderstw na przestrzeni lat 1980-2008 w USA: niewykrytych zostało prawie 185 000 z nich (Thomas Harggrove, ‘Cold Case Homicide Statistics’). Z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że na przestrzeni wieków pojawiła się ogromna ilość zbrodni doskonałych, a cześć z nich pozostała niewykryta, ponieważ nie udało się zidentyfikować kłamców i ich kłamstw.
Kilka tygodni temu miałem okazję prowadzić wywiad behawioralny (rodzaj wywiadu selekcyjnego) z Leonem. Był skoncentrowany, stabilny, ubrany luźno, ale dość drogo, z dbałością o szczegóły. Styl typowy dla pracowników firm technologicznych lub dla osób z nimi współpracujących. Utrzymywał dobry kontakt wzrokowy, a jego odpowiedzi były naprawdę logiczne i dające precyzyjną odpowiedź na zadawane pytania. Z Leonem wywiad prowadziliśmy prawie dwie godziny, zresztą w doskonałej atmosferze. Proponowana pozycja była w 90% dopasowana do jego wcześniejszych kompetencji i doświadczeń, jako menedżera ds. kluczowych klientów. Po pytaniu o zgodę na weryfikację informacji u poprzednich pracodawców, Leon zmienił ton, zrobił dłuższą przerwę i podał dane dwóch osób, z którymi mogę się skontaktować. Po pięciu minutach wstał i powiedział, że nie chce brać udziału w rekrutacji, po czym wyszedł. W ten sposób urodziło się w nas osłupienie, którego nie miał kto uwiecznić, a rozmowy niestety nie nagrywaliśmy.
Nietzche twierdził, że „Lie is a condition of life” (kłamstwo jest warunkiem życia) i o ile w swojej twórczości i filozofii mylił się jak nikt inny, to w tym zakresie miał niewątpliwie rację, co potwierdzają współczesne badania. Bella DePaulo wykazała np., że większość ludzi kłamie przynajmniej dwa razy dziennie (ale wiele osób kłamie około 10 razy dziennie), że podobnie często kłamią kobiety i mężczyźni, że formy kłamania są różne: od drobnej ściemy, przez konfabulacje, aż do dużych kłamstw mających wpływ na życie innych. Więc to, że wszyscy kłamią, jak twierdzi dr. House jest faktem, pozostaje raczej pytanie: kto spośród kłamców zasługuje na miłość?
Powszechność kłamstwa wzrosła wraz z rozwojem nowoczesnych narzędzi komunikacji, ale z drugiej strony te same narzędzia pomagają w znaczący sposób weryfikować informacje pozyskiwane podczas wywiadów i przesłuchań (monitoring, zdjęcia, aktywności w mediach społecznościowych, itp.). Znaczna ilość fake-info wpływa na przeświadczenie, że kłamstwo jest powszechnym narzędziem wywierania wpływu i odnoszenia korzyści. W wywiadach mamy do czynienia z bardzo szerokim spektrum różnego rodzaju kłamczuchów. Skoncentrujmy się na podstawowej typologii. Podobnie jak w zawodach sportowych, tak w kłamstwie, występuje ostra walka o podium.

INKLUZ. Medal brązowy należy się pomocnikowi szatana a jego nazwa pochodzi ze słowiańskiej demonologii. Inkluz to ‘podstępny demon zamknięty w szklanym przedmiocie, najczęściej w butelce, zwierciadle, krysztale’. To najczęściej osoby wychowane w środowisku, gdzie ilość dziennych kłamstw była znikoma, podobnie jak ich waga. Kłamią w życiu codziennym w ilościach takich, jak średnia populacji lub społeczności, w jakiej funkcjonuje na co dzień. To osoby, które będąc same w obcym otoczeniu, mają ograniczone zdolności kłamania, odcięte od świata, np. w czasie przesłuchania są podatne na techniki manipulacji i presji. Stosunkowo łatwo dają się podejść prowadzącym i wtedy zeznania ich wyglądają jak cnota tancerki na rurze. Tego typu osoby najczęściej szybko są identyfikowane jako mało wiarygodne i nie wymagają wielogodzinnych przesłuchań, aby zmieniły strategię i zaczęły przekazywać prawdziwe informacje lub przyznały się do kłamstwa. To osoby, u których zmiany zachowania i reakcje fizjologiczne pojawiają się szybko i w sposób łatwy do uchwycenia: zmiany kolorów na twarzy lub innych odsłoniętych częściach ciała, zmiana tempa i charakterystyki przekazu werbalnego, czy niespójność w relacjonowaniu zdarzeń. Tego typu osoby nie są oswojone z sytuacją wywiadu lub przesłuchania, wobec czego już sama sytuacja powoduje stres, który redukuje mechanizmy kontroli a co za tym idzie manipulacja w ich wykonaniu nie jest skuteczna. Presja czynników stresogennych wyzwala znaczące poczucie dyskomfortu, uniemożliwiając np. zachowanie spójności w relacjonowaniu i opisie faktów. Sama prośba o zgodę na wykorzystanie np. wariografu może zmienić strategię przesłuchiwanego.
DISCORDIA. Drugie miejsce na podium zajmuje bogini niezgody, zamętu i chaosu. To osoba, która dużo częściej kłamie w życiu codziennym, ma w miarę spójne legendy, często wychowywała się w środowisku, gdzie kłamstwo należało do standardowego sposobu na osiąganie korzyści i unikania kary. Opisany wcześniej Leon wpisuje się doskonale w ten typ. W sytuacji znacznej presji emocjonalnej (wyższej niż u Inkluza), lub w sytuacji znacznego zagrożenia, poddaje się i może zmienić swoje zeznania. Nie są to osoby na tyle przygotowane do kłamstwa, aby zachować pełną spójność opowiadanych historii. Ktoś analitycznie podchodzący do tematu kłamstw policzył, że Donald Tramp w ciągu czterech lat prezydentury skłamał 10 000 razy. Ale skoro tak łatwo jest udowodnić, że kłamał, to z pewnością nie zasługuje na wejście na najwyższe miejsce.
Pierwsze miejsce w rankingu kłamców zajmuje typ o wyraźnym rysie psychopatycznym –
BEŁT. Z mitologii słowiańskiej to demon – specjalnie mylił ludziom drogi, świadomie i złośliwie wprowadzał w błąd. To osoby, które osiągnęły w życiu najwięcej dzięki wprowadzaniu kłamstwom. Przykład Teda Bundiego, seryjnego mordercy, pokazuje w jaki sposób wysoki poziom inteligencji, wzbogacony o techniki manipulacji, w tym kłamstwa, pomaga we wzbudzaniu zaufania ofiar i realizacji morderczych planów. Podawanie się za przedstawiciela władzy lub udawanie osoby kalekiej, w połączeniu z miłą aparycją i perswazyjnym sposobem komunikacji, pozwalało mu na porywanie ofiar w miejscach publicznych. W biały dzień! Tego typu osoby mają świadomość swojej aparycji i w sposób bezwzględny potrafią ją włączyć w styl i techniki manipulacji. I to jedna z ważniejszych rzeczy, na którą prowadzący powinni zwracać uwagę; bezwzględne wykorzystanie własnych atrybutów dla prób wykorzystania błędów prowadzących przesłuchania.

W tej grupie jest oczywiście wiele innych osób, które np. ze względu na swoje profesje i zajmowane stanowiska kłamią i uczą się kłamać. Trudność w przesłuchaniach przestępców wynika z ich bogatego doświadczenia, ci bardziej inteligentni, z przesłuchania na przesłuchanie uczą się i weryfikują sposoby udzielania informacji. Nierzadko zdobywają mistrzostwo w tym zakresie już w oszustwach ulicznych czy internetowych. Wykorzystują szerokie spektrum technik wpływu, począwszy od komunikacji niewerbalnej, poprzez sposoby budowania zaufania i wiarygodności, po zaawansowane techniki manipulacji wspierające kłamstwo.
Do grupy tej dodamy również osoby szkolone w kłamaniu (pracownicy służb specjalnych, negocjatorzy w firmach). W czasie wojny, brytyjski wywiad przygotowywał sabotażystów wielogodzinnymi treningami, pozwalającymi na wykorzystanie legendy w czasie ewentualnych przesłuchań przez wywiad niemiecki. Warunki były zbliżone do rzeczywistych, takich jak brak snu, agresja przesłuchujących, czy podawanie faktów alternatywnych z preparowanymi dowodami. Tego typu osoby dużo rzadziej poddają się pytaniom wielopoziomowym i weryfikacyjnym, nie dają oznak kłamstwa i znają sposoby na wariowanie wariografu. Ale jak rozpoznawać kłamstwa? To już zostawimy sobie na jeden z kolejnych wpisów.
