Jak model zintegrowany może pomóc w rozpoznawaniu kłamstw? Czym jest ‘baseline’ uczestnika i jak można go wykorzystać? Czy i jak przesłuchiwani mogą manipulować przesłuchującymi.
„Konrad od ponad roku pracował w naszym departamencie nad pozyskaniem informacji o sposobach działania jednej z większych siatek przemytniczych w EU, której działanie rozpoczęło się już w latach 90-ych. Jego największym sukcesem było ‘ciche’ zatrzymanie Wiktora L., który siedział przed nami na przesłuchaniu od czterech godzin oświetlany jedynie przez słabą żarówkę i mroczne światło zapadającego zmierzchu, wpadające przez jedyny lufcik jaki mieliśmy w naszym pokoju przesłuchań.
Kiedy Wiktor zaprzeczał naszym informacjom o jego udziale w grupie przemytniczej ‘Horał’ i kluczowej roli jaką w niej odgrywał, postanowiliśmy zastosować nasz standardowy wieloetapowy model wykrywania kłamstw. Do pokoju zostały wniesione pierwsze przyrządy: wiadro z klatką dla szczura, zestaw z przekładniami do powolnego łamania palców i nasz ulubione stanowisko: łoże z elementami unieruchamiającymi ciało i kroplowym dozownikiem wody. Zaczęliśmy od ostatniego urządzenia: ustawiliśmy dozownik w taki sposób, aby kropla wody spadała na środek czoła Wiktora co dwie minuty. Już po kilku godzinach leżenia w pozycji uniemożliwiającej poruszenie głową nawet na centymetr, powinien odczuwać w mózgu każdą spadającą kroplę jak uderzenie kilkukilowym młotem. Standardowo zadajemy pytania już po pierwszych trzech godzinach i tak co półtorej godziny do uzyskania kwalifikowanych przez nas efektów. Najtwardsi zawodnicy wytrzymywali jedenaście godzin. Wiktorowi zajęło to zaledwie pięć: podał nam sześć kluczowych nazwisk, w tym trzy z wysokich szczebli struktur Służby Celnej oraz datę wstąpienia i objęcia funkcji w zarządzie grupy. Podał też dwa kluczowe nazwiska współpracujących celników na ścianie wschodniej. Konrad z uśmiechem na twarzy wybiegł z pokoju, jak się domyślałem do pokoju analityków, który znajdował się piętro wyżej. Wrócił już po piętnastu minutach rzucając podkładką, na której notował wcześniej wszystkie informacje. Obraz jego wściekłej twarzy można byłoby odlać w brązie, dla upamiętnienia chwil porażki.
Dopiero wieczorem doczytałem w ‘Retoryce’ Arytotelesa, że poddaje on pod wątpliwość stosowanie tortur w celu uzyskania prawdziwych zeznań. Sądził bowiem, że wiele osób może zeznawać kłamliwie, aby uniknąć bólu, co podważa wiarygodność ‘quaestio’ w tych warunkach.”

A tak poważnie, o skuteczności rozpoznawania kłamstwa decyduje zastosowanie modelu zintegrowanego; jak sama nazwa wskazuje, od połączenia kilku elementów składowych.
Ćwiczenie jakie polecam dla doskonalenia swoich możliwości w tym zakresie: spróbuj zacząć od obserwacji osób z twojego bliższego lub dalszego otoczenia, które z pewnością są wiarygodne i naprawdę bardzo rzadko kłamią (znasz je długo i sprawdzałeś wielokrotnie ich prawdomówność). Zwróć uwagę w jaki sposób zachowują się, kiedy odpowiadają nawet na standardowe pytania dotyczące tego, co robili, jak się czują itp. Jakiego używają słownictwa, jakich argumentów, jak brzmi ich głos, jakie jest jego natężenie i barwa, w jaki sposób patrzą na ciebie, jak gestykulują, jak reagują na coraz trudniejsze i bardziej szczegółowe pytania. Ten model zachowań, które pojawiają się w sytuacjach neutralnych bez stresorów, bez nacisków nazywamy ‘baseline uczestnika’ czyli podstawowy styl komunikacji pojawiający się w standardowych sytuacjach.

Potem przetestuj ich zadając pytania niewygodne; na przykład o kontakt z osobą, z którą już dawno miał Twój rozmówca porozmawiać (a wiesz, że nie rozmawiali), o kontakt z osobą której nie darzą sympatią i wywołuje w nich znaczny dyskomfort, o załatwienie niewygodnej dla nich sprawy, itp. itd. Umiejętne obserwowanie i klasyfikowanie zachowań to jeden z pierwszych kroków rozwoju umiejętności związanych z oznaczaniem zachowań sugerujących kłamstwo. Jeżeli zdobywasz w tego typu obserwacjach doświadczenia, rozpocznij próby klasyfikacji zachowań. Staraj się odpowiadać na pytanie: które zachowanie, które oznaki są ze sobą połączone. Ten sposób nazywa się tworzeniem klastrów (grup, zespołów) zachowań wskazujących na możliwość (to bardzo ważne) wystąpienia kłamstwa. Tak więc pojedyncze sygnały grupujemy a ich połączenie z innymi aspektami prowadzonego wywiadu daje nam możliwość podejścia do całościowej oceny przekazywanych przez uczestnika informacji.
Kolejnym etapem jest ocena zintegrowana, która bazuje na każdej dostępnej o uczestniku informacji: od szczegółowych danych biograficznych, opinii psychologów i psychiatrów, wcześniejsze wywiady, poprzez opinie środowiskowe aż po zachowania jakie prezentuje uczestnik po wywiadzie.
Jeżeli dobrze odrobisz lekcje, zauważysz, że stosunkowo często ludzie nie zachowują się w sposób zgodny z naszymi przewidywaniami. W ocenie reakcji na zadawane pytania, musimy starać się odsuwać nasze własne przeświadczenie o tym jak powinna wyglądać wiarygodna odpowiedź, jakie zachowania muszą korelować z mówieniem prawdy a jakie z kłamstwem. Utrzymywanie dystansu do własnych przekonań, obserwacja zachowań, klasyfikacja i tworzenie klastrów, będzie tym czynnikiem, który znacząco wpłynie na doskonalenie naszych kwalifikacji. Można powiedzieć językiem behawiorystów, że podstawą jest umiejętność łączenia zachowania, klastrów zachowań z bodźcem jakie je wywołuje, czyli z pytaniem. Jeżeli już osiągnęliśmy poziom mistrzów Ligi Międzyszkolnej, możemy przejść do kolejnego kroku, prób łączenia obserwacji zachowań ze słuchaniem odpowiedzi. Oczywiście każdemu z nas wydaje się, że połączenie odbioru bodźców słuchowych i wzrokowych jest codziennością w naszym życiu społecznym, wobec czego nie powinno nam to sprawiać kłopotu. Jednak nie jest to wcale zadanie proste i oczywiste. Analiza odpowiedzi osoby przesłuchiwanej sama w sobie jest skomplikowana, zachodzi bowiem konieczność wielopoziomowego angażowania naszego umysłu: łączenie usłyszanych informacji z tymi które posiadamy, odnoszenie się do wcześniejszych wypowiedzi, ocena spójności czy przygotowywanie w myślach kolejnych pytań. W tym czasie obserwacja powinna wyzwalać w mózgu procesy analizy zachowań niewerbalnych: zmiany w pozycji, gesty, ruchy gałek ocznych, częstotliwość mrugania, zmiana kolorów odsłoniętych części ciała itp.
Interesującym przykładem jest sprawa szwedzkiego Hannibala Lectera, Thomasa Quicka, który przez wiele lat uchodził za psychopatę, seryjnego mordercę i kanibala.
Thomas Quick, Pewnego dnia 1992 roku pyta swojego terapeutę: „Co byś powiedział, gdybym zrobił coś naprawdę złego? Może kogoś zamordowałem?”. Ledwie kończy mówić, zauważa natychmiastowe zainteresowanie ze strony terapeuty. A potem lawina rusza. Podczas kolejnych sesji ze szczegółami opowiada, jak okaleczał, gwałcił, dusił swoje ofiary, a potem zjadał ich szczątki. W konsekwencji do Säter przyjeżdżają śledczy ….. Wszystkie szczegóły Quick zdobywał na podstawie dostępnej w ośrodku psychiatrycznym literatury. Kolejne informacje pozyskiwał od przesłuchujących go śledczych i terapeutów . Znaczący wpływ na konfabulacje a nawet urojenia, miało podawanie mu co kilka godzin 20 mg diazepamu. Sam zresztą przyznał, że zwykle wystarczył jeden artykuł w gazetach, a reszta informacji przychodziła podczas przesłuchań prowadzonych przez policję, rozmów z terapeutami lub innymi osobami z zespołu dochodzeniowego. „Wiedziałem, że muszę słuchać uważnie. Studiowałem książki o słynnych morderstwach oraz artykuły o zaginionych. Kodowałem wymowne szczegóły – pozycję ciała, specyfikę krajobrazu, odzież ofiary”. Jaki może być motyw prób stworzenia z siebie potwora w opinii publicznej? Jak sam przyznał, wieloletnie spędzanie czasu w ośrodku psychiatrycznym nasilało w nim chęć wzbudzania u innych zainteresowania swoją osobą i bycia w centrum uwagi.
(Cytaty pochodzą z publikacji Joanny Pasztelańskiej ‘Potwór szyty na miarę, czyli największy skandal szwedzkiej kryminalistyki’).
Więc jeżeli sądzisz, że odczytywanie sygnałów ciała jest jedynie domeną prowadzących wywiad, to jesteś w błędzie. Ci którzy są łowcami stają się również zwierzyną. Zbyt wysoki poziom koncentracji na rozpoznawaniu zachowań przesłuchiwanego powodować może obniżenie poziomu samokontroli. Wielokrotnie doświadczam sytuacji, kiedy przesłuchiwany zmienia swój styl wypowiedzi czy zaczął kontrolować ilość i jakość przekazywanych informacji na podstawie zadawanych przeze mnie pytań lub udzielanych odpowiedzi na jego pytania.
Wiemy już, jak ważne jest zarówno kontrolowanie siebie oraz podchodzenie w sposób całościowy do analizy zachowań. Teraz możemy rozłożyć na czynniki pierwsze wskaźniki kłamstwa, tak aby łatwiej nam było pracować nad ich łączeniem w sensowną całość, czyli w podjęcie decyzji co do dalszych działań. Ale na razie kończę, najprawdopodobniej puka do mnie następny odcinek i nie może się doczekać na swoją kolej.
